niedziela, 14 grudnia 2014

Rozdział 65

PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM :D

Minęły już trzy dni a ja dalej nie miałam tego czego potrzebowałam. Harry był całkiem bez życia, cały czas leżał w łóżku. Spędziłam te kilka ostatnich dnia razem z nim w jego mieszkaniu. Wydawał się mieć gdzieś to, że przy nim byłam, mimo że niby "był we mnie zakochany". Zaczynało mi się już wydawać, że przez ten cały czas tylko ściemniał. Prawie w ogóle ze mną nie rozmawiał, odzywał się tylko, gdy czegoś potrzebował. Nigdy niczego nie jadł, gdy z nim byłam, ale kiedy wczoraj wróciłam z pracy znów przyłapałam go na jedzeniu surowego mięsa. Tym razem przynajmniej nie jadł go z podłogi. Siedział przy stole i normalnie jadł je z talerza. Chyba po prostu posmakowało mi surowe mięso, dla niektórych ludzi było to coś zupełnie normalnego. Mnie natomiast przyprawiało to o mdłości.
Wpatrywałam się w niego, gdy on posępnie siedział przy stole, parząc w dół. Podpierał głowę ręką opartą o stół. Miał ciemne kółka pod zmęczonymi oczami, a jego zimna skóra była prawie biała. Zauważył, że się na niego patrzę i spojrzał mi w oczy, gdy ja sarkastycznie się do niego uśmiechnęłam. 
- Wyglądasz piekielnie źle. 
Odwrócił wzrok i zmarszczył brwi. 
- Jakbym o tym nie wiedział... - powiedział oschle. 
- Steki  smakują lepiej, kiedy najpierw je podsmażysz, wiesz? - odpowiedziałam niewinnie.
On zrobił niezadowoloną miną, nie zbyt zachwycony faktem, że wciąż do niego mówiłam. 
- Wiesz, że nawet jeśli powiedziałaś, że wierzysz, że głosy są prawdziwe to... Wciąż myślę, że mi nie wierzysz. 
-Touché - odpowiedziałam, sprawiając, że na jego twarzy pojawiła się złość. - To jest ta część, w której albo przestajesz się odzywasz, albo mówisz coś, co mnie zrani - szepnęłam do niego, z nadzieją, że przynajmniej uśmiechnie się podstępnie, ale wciąż wyglądał na wkurwionego.
- Przestań traktować mnie jak dziecko - jego głos był niski, a spojrzenie ostre.
- Okej, po prostu chciałam, żebyś uśmiechnął się dzisiaj chociaż raz.
- W takim razie trochę ci to zajmie.
- Na twoje szczęście, będę tu przez cały dzień - odpowiedziałam z cwaniackim uśmiechem.
- Od kiedy jest to dla mnie coś szczęśliwego? - powiedział, jednak nie brzmiało to jak pytanie, ani nawet nie jak odpowiedź.
Chciałabym, żeby był świadomy tego jak jego słowa ranią.
- Dlaczego musisz mówić takie rzeczy? - zapytałam, marszcząc brwi, gdy ujrzałam jego zirytowane spojrzenie. Lekko wzruszył ramionami.
- Dlaczego się przebrałaś? Zostajesz tu w końcu, czy nie? - wyglądał na  m o c n o  wkurwionego.
- Idę do apteki - powiedziałam, próbując nie czuć się urażona jego słowami. Traktował mnie jakbym była dla niego najokropniejszą osobą na Ziemi.
Przygryzł wargę i przyjrzał mi się uważnie swoimi ciemnymi oczami. To było dziwne jak jego jasno zielone tęczówki potrafiły tak szybko zmienić się w dużo ciemniejszy odcień.
- Chcesz zapobiec narodzeniu się nowego życia.
- I mówi to ktoś, kto cały czas próbuje zakończyć swoje - odgryzłam się gorzko, przewracając oczami.
Przez sekundę na jego twarzy pojawił się wredny uśmieszek, jednak od razu zniknął.
- Touché.

~

Zaparkowałam pod apteką i nerwowo uderzałam palcami w kierownicę, wpatrując się w sklep. Bałam się wziąć tą tabletkę bez poważnego powodu. Nienawidziłam tego nieznośnego poczucia winy.
Wyszłam z auta, chowając całą swoją dumę, która jeszcze mi pozostała, i weszłam do apteki. Podeszłam dumnie z lekkim uśmiechem do lady i zobaczyłam tą samą kobietę, która była tu ostatnio. Sprzedała mi leki dla Harry'ego.
- Dzień dobry, pilnie potrzebuje pigułki "po" - powiedziałam z uśmiechem.
Boże, to brzmiało tak nieprofesjonalnie...
Kobieta uniosła brwi i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Nie możemy ich ot tak sprzedawać. Musi się pani dostać receptę od lekarza...
- Jestem terapeutką z prawną możliwością wypisywania recept - powiedziałam nieśmiało, przerywając jej. Jezu... Myślałam, że będzie mnie pamiętać.
- Chce pani tę pigułkę dla pacjentki? - zakpiła ze mnie.
- Mam prawo by wziąć każdy lek, który potrzebuję - uśmiechnęłam się ponownie, próbując ratować resztki mojej godności .
Sprzedawczyni tylko przewróciła oczami i posłała mi zmęczone spojrzenie.
- W porządku, ma pani dowód? - zapytała bez emocji.
- Mam - mruknęłam i otworzyłam portfel, w którym był... Ale go nie było. Cholera. Musiał gdzieś tam być. Przeszukałam wszystkie przegródki, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć.
W końcu schowałam portfel do torebki i szeroko się uśmiechnęłam do kobiety za ladą. Spojrzałam na jej plakietkę, nazywała się Kelly.
- Mogę mówić do ciebie Kelly? - zapytałam uprzejmie, próbując nie zirytować jej jeszcze bardziej niż do tej pory. - Naprawdę potrzebuję tej pigułki.
- Masz dowód, czy nie? - zapytała, marszcząc brwi.
- No.. Nie, ale...
- W takim razie najpierw musisz umówić się na wizytę do lekarza - wzruszyła ramionami.
Boże, ona nie wiedziała, jak poważny był mój problem. 
- To już trzeci dzień. Jeśli jej nie wezmę, mogę mieć dziecko z psychopatą, który naprawdę nie jest dobrym materiałem na ojca - mówiłam błagalnym głosem, wciąż się uśmiechając. Byłam zdesperowana. 
- Trzeba było użyć prezerwatywy - uśmiechnęła się półgębkiem. 
Pieprzona suka. 


Wróciłam do mieszkania Harry'ego czując się absolutnie beznadziejnie. Nie chciałam do niego wracać. Był w jeszcze bardziej beznadziejnym stanie i najprawdopodobniej wcale mnie tam nie chciał. Nie widziałam jednak co w nim takiego było, że potrzebowałam go nawet, gdy on wydawał się nie potrzebować mnie. 
Zobaczyłam Harry'ego siedzącego przy stole w dokładnie tej samej pozycji co ostatnio. Zmarszczyłam brwi, wpatrując się w niego. 
- Harry? 
Jego ciało napięło się w reakcji na mój głos.
- Siedziałeś tu tak przez cały ten czas? 
Usiadłam obok niego i po chwili odwrócił się do mnie powoli.
- Wzięłaś tą pigułkę?
Uśmiechnęłam się lekko i pokręciłam przecząco głową. 
- Przemyślałam to co powiedziałeś i myślę, że masz rację. To niszczenie nowego życia. - skłamałam.
Cały czas narażałam jego zaufanie tymi ciągłymi kłamstwami. Musiałam przyznać, że byłam okropną kłamczuchą. Szczególnie w stosunku do Harry'ego. Ale robiłam to z dobrych powodów. 
- Cieszę się, że się ze mną zgadzasz. 
Przygryzłam wargę i skinęłam głową na zgodę. Nie chciałam mówić nic więcej w tym temacie. 
- Wydajesz się być zmęczony, Harry.
Pomijając jego żywe spojrzenie, wyglądał na kompletnie wyczerpanego. Nawet nie mrugał, to było dziwne. 
- Moje ciało jest zmęczone, ale umysł aż nadto rozbudzony. 
- Też jestem trochę zmęczona - szepnęłam. - Może powinniśmy się zdrzemnąć. 
Wstałam z krzesła i stanęłam za nim. Położyłam dłonie na jego ramionach, próbując je trochę rozmasować. Odchylił głowę do tyłu i odetchnął z ulgą. 
- Jamie, przepraszam, że byłem taki wredny...
- Ja też. Zawsze mówimy sobie te okropne rzeczy - mruknęłam i wydęłam wargi. 
- Zrzuciłem półtorej kilograma w dwa dni, chyba coś jest ze mną nie tak - szepnął ze strachem i przykrył swoimi dłońmi moje, które wciąż były na jego ramionach. 
- Może to twoja waga się popsuła - mruknęłam. - To dużo jak na kogoś tak chudego jak ty. 
Słabo się uśmiechnął i usiadł wygodniej na krześle. A ja ucieszyłam się z mojego dokonania. 
- Uśmiechnąłeś się.
- Chyba tak - szepnął, wstał z krzesła i stanął na przeciwko mnie z lekkim uśmiechem na ustach. 
- Połóż się ze mną - powiedziałam cicho, a kąciki moich ust uniosły się, gdy skinął głową zgadzając się i ruszył za mną do sypialni. 
Położyłam się w jego łóżku bez słowa i obserwowałam jak on robi to samo. 
- Nienawidzę spać w ubraniach - szepnął.
- Chodź tu - zachichotałam i przyciągnęłam go do siebie. Objęłam go ramieniem i przycisnęłam swoje czoło do jego. 

~

Musiałam zasnąć, bo jedyne co pamiętam to że nagle obudziło mnie ciche chrapnięcie wydobywające się z ust Harry'ego. Moje oczy były wciąż zamknięte i leżałam wygodnie na plecach, nie chcąc ich jeszcze otwierać.
Przesunęłam moją lewą rękę, z nadzieją, że napotka ona ciało Harry'ego, ale nie mogłam go znaleźć. Zirytowana zaczęłam błądzić ręką po pościeli, jednak nie było go w łóżku. Musiał spaść. 
W końcu otworzyłam oczy, cicho jęknęłam przeciągając się i obróciłam się na bok by poszukać jego śpiącego ciała. 
Mój oddech nagle uwiązł mi w gardle, w reakcji na przerażający, przyprawiający o dreszcze widok, który miałam przed sobą. Nagle zrobił mi się sucho w ustach, a oczy otworzyły się szerzej. Nie musiałam już szukać Harry'ego. Nie było go na podłodze. Był dokładnie przede mną. Jego niczego nieświadome ciało lewitowało nad łóżkiem. 
Krzyknęłam głośno, gdy uświadomiłam sobie co widzę, co natychmiast obudziło Harry'ego. Jego ciało spadło na materac. Wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem, gdy ja pośpiesznie wyszłam z łóżka cała się trzęsąc.
- J-Jamie...
Zanim zdążył skończyć pobiegłam do drzwi, łkając ze strachu. Chwyciłam za klamkę, ale zanim zdążyłam wyjść jego duże, zimne dłonie chwyciły mnie i wciągnęły z powrotem do pokoju. 
- Nie! - krzyknąłem. 
Łzy spływały mi po policzkach, gdy próbowałam chwycić się drzwi, które były moją jedyną droga ucieczki. 


______________________________
Tum tum tuuuuuum!

Przed chwilą uświadomiłam sobie, że przegapiłam rocznicę tego bloga!!!
4 grudnia minął rok od kiedy go założyłam, a 5 stycznia rok od pierwszego rozdziału.
TO JUŻ CAŁY ROK.

Nie mogę uwierzyć, że to już tyle czasu minęło!
No i, że tak długo wytrwałam xD

Dziękuje wam wszystkim!
Tym którzy są tu od początku i tym, którzy dołączyli w trakcie!
Dziękuję, że czytacie, komentujecie i motywujecie mnie do dalszego tłumaczenia! :D

To już 65 rozdział, zostało jeszcze 31 i Epilog...

Co wy na to, żeby trochę powspominać, z okazji tej spóźnionej rocznicy? ^^

NAPISZCIE W KOMENTARZU LUB NA TWITTERZE (z hasztagiem #CrazedPL)
JAKI JEST WASZ ULUBIONY ROZDZIAŁ/FRAGMENT/SCENA/CYTAT/BOHATER
CRAZED!
Co najbardziej jak do tej pory zapadło wam  w pamięć? ;)
A może macie jakieś pytania?
PISZCIE!

Jestem strasznie ciekawa co jest waszymi "ulubieńcami" tego fanfiction ^^

xxPaula




18 komentarzy:

  1. o jejku
    harry...... omg
    co tu się dzieje? xd
    wow, nieźle
    cudowny rozdział jak zawsze z resztą
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze... znowu coś nie halo jest. Ale rozdział świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o bosze co sie tam dzieje no nie bede komentowała poprzedniego ale ten będzie dłuższy więc.... lewitował :OOO już myślałam że nie wiem siedzi na krześle z mięsem w ustach i warczy patrzy na nią czy coś haha masakra jakaś.
    Nie wiem dlaczego ale scena z Liamem zapadła mi w pamieć i jak Lou skoczył z mostu a najlepsza hmmmm..... nw chyba nie mam ale mega było jak ona znalazła go w szafie z krzyżem i podrapanymi plecami (tak to było nie?) w sumie nie mam żadnych pytań więc... have a nice day! @RoomJDirection

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepiej zapamiętałam rozdział jak się okazało, że dziewczyna, z którą rozmawiał Harry nie żyje... a co do rozdziału to mogę napisać tylko tyle : OMG !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG
    Cudo
    O jezu jak on to zrobił?
    Boze coraz bardziej sie go boje
    Matko kocham to !!
    Chce jzu next
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg :o co tu się dzieje?! XD świetnie tłumaczysz :) czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm dwa rozdzialy w jeden dzien. Oby tak czesciej xd czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim ulubionym momentem jest jak Janie pierwszy raz pocałowała Hazze ^o^

    OdpowiedzUsuń
  9. to bezie kuźwa chyba najlepiej zapamiętany rozdział przezemnie! 0.0

    OdpowiedzUsuń
  10. Yyy ale jak ja się pytam jak to możliwe żeby on lewitowal nad łódzkim to się robi coraz bardziej upiorne i coraz bardziej mi się podoba :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. Brak słów! (*^o^*) rozdziały są coraz lepsze i bardziej upiorne (jeżeli tak to można nazwać XD ) A co do pytania o ulubiony rozdział, to trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć gdyż według mnie cały ff jest cudowny i nie da się wybrać jednego momentu \(^o^)/ czekam z niecierpliwością już na dalszy rozwój akcji <3

    OdpowiedzUsuń
  12. okej, te głosy powodują że wszystko jest straszniejsze a co za tym idzie chce się czytać :D dziękuję za rozdział i przede wszystkim gratulacje!!! <3 @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego NAJ... czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg! Szczerze, wszystkie rozdziały są cudowne, ale najbardziej zapamiętałam moment, kiedy Harry podrywał Zayna haha
    Boże, on lewitował! Jestem ciekawa, co wydarzy się w następnym
    Czy Jamie będzie w ciąży?
    Czy Liam znów przeprowadzi egzorcyzm??
    Już nie mogę się doczekać!! xx
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  15. Jest 1:30 w nocy, moge już ryczeć ze strachu? xd

    OdpowiedzUsuń