OSTRZEŻENIE OD AUTORKI:
Nie bawcie się tablicą ouija. Jest niebezpieczna i to co dzieję się w tym rozdziale naprawdę się przydarzyło pewnym ludziom. Nie bierzcie tego za żart i nie piszcie, że posuwam się za daleko próbując sprawić by moje opowiadanie było bardziej interesujące. Tablica ouija to nie gra czy zabawka, to naprawdę chora rzecz, której używa się do tworzenia portali dla demonów, które potem łatwo mogę przejąć nad tobą kontrolę.
________________________________________
Patrzyłem na niego zdezorientowany, a po chwili przeniosłem wzrok na Zayna w poszukiwaniu jakichś wyjaśnień. Jego brwi były zmarszczone i kręcił głową z dezaprobatą.
- Nie ma mowy, nie użyjesz tego.
- Boisz się? - Liam zaśmiał się uśmiechając się półgębkiem i szybko spojrzał na mnie, jakby czekając na moją decyzję. Ja nawet nie wiedziałem co to było.
- To jakaś gra planszowa? - zapytałem, a Liam wybuchnął śmiechem. Krępowało mnie to, że się śmiał, dlatego siedziałem bez ruchu na swoim miejscu.
- Jesteś strasznie naiwny - powiedział, próbując opanować chichot. Momentalnie ucichł, gdy Zayn posłał mu karcące spojrzenie. Potem spojrzał na mnie i z wahaniem się odezwał.
- Harry, nie będziemy w to grać - powiedział stanowczo, po czym westchnął i spuścił wzrok na podłogę.
Zacząłem obserwować Liama, by zbadać sytuację. W końcu co może się stać w najgorszym wypadku?
- Ja chcę - kłóciłem się sprawiając, że Zayn przeczesał dłonią włosy. Potem wziął od Liama tablicę i zaczął się w nią wpatrywać z uniesionymi brwiami.
- Jesteś pewien, że chcesz to zrobisz? - zapytał niepewnie. Szybko pokiwałem głową, a Liam się uśmiechnął.
- Spodoba ci się - zapewnił. - W końcu to tylko gra planszowa, prawda?
- Co trzeba zrobić żeby wygrać? - mruknąłem cicho, a Liam zabrał pudełko z rąk Zayna.
- Uh... Tu nikt nie wygrywa Harry.
- Och... Więc jak się w to gra?
Zayn odwrócił się twarzą do mnie i spojrzał na mnie ze współczuciem, po czym znów spuścił wzrok na ziemię.
- Nie gra się. Przez to się komunikujesz.
Oboje wstali ze swoich miejsc i cicho zamienili ze sobą kilka słów, zanim odwrócili się w stronę kanapy. Odsunęli ją tworząc w pomieszczeniu dużą, otwartą przestrzeń.
Liam wziął swój sprzęt i zaczął wszystko rozstawiać. Trzy kamery zostały skierowane na nas. Jedna była nad kominkiem, kolejna na półce z książkami i ostatnia na stoliku pod ścianą. Wszystkie skierowane prosto na nas.
Byłem tym wszystkim trochę przerażony, a to że Zayn nie wydawał się być zachwycony całym pomysłem wcale mi nie pomagało. Nie miałem pojęcia co ma się zaraz stać, jednak z niecierpliwością czekałem żeby się tego dowiedzieć.
- Usiądźmy w kółku na podłodze - zasugerował jeden z nich, więc podniosłem się z mojego miejsca i ukląkłem na zimnych, drewnianych panelach.
Siedzieliśmy w kółku (w sumie to w trójkącie), a Liam włączył swój detektor ruchu i dyktafon. Położył je obok mnie, co mnie trochę zmartwiło. Zdjął pokrywkę z płaskiego pudełka odsłaniając dziwną tablicę.
Były na niej napisane różne rzeczy. W lewym górnym rogu było słowo "tak", a w prawym "nie". Pod spodem wypisany alfabet, a pod nim cyfry "0, 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9". To co jednak najbardziej przykuło moją uwagę było słowo napisane na samym końcu - "żegnaj".
- Co to właściwie jest? - zapytałem zdezorientowany, patrząc jak Liam chwyta jakiś przedmiot dołączony do pudełka. Miał dziwny kształt i dziurę na środku. Patrzyłem na to podejrzliwie, zastanawiając się dlaczego do diabła potrzebujemy czegoś takiego.
- Co to?
- Kładziesz to na tablicy, a otwór na środku wskazuje literę lub słowo. To dość proste - Liam wyjaśnił.
Pierwszy raz w życiu o tym słyszałem. Byłem gotowy zrobić cokolwiek zasugeruje, ale to było przerażające.
Położył dziwną tablicę przed nami razem z tym dziwnym przedmiotem. Zaśmiał się pod nosem i strzelił kośćmi dłoni.
- Okej Harry, połóż palce na planchette - poinstruował mnie. Hmm, pewnie tak nazywał się ten przedmiot.
Zrobiłem tak jak powiedział, położyłem środkowy i wskazujący palec na krawędzi.
- Tylko delikatnie dotknij.
- Nie wiem czy chcę to zrobić, stary.
Przewróciłem oczami wiedząc, że Zayn będzie chciał się wycofać. Nie podobało mu się to wszystko od samego początku.
- No weź, ja nie wiem nawet o co tu chodzi, a się zgodziłem.
- Czemu nie masz takiego nastawienia jak Harry? - Liam zapytał, znów uśmiechając się półgębkiem. - Lubię Harry'ego, powinniśmy zostać przyjaciółmi.
- Co? - zapytałem podekscytowany unosząc brwi i szeroko się uśmiechając. - Naprawdę?
- Jeśli to przeży... - zaczął, ale nagle urwał. Zmarszczyłem brwi zastanawiając się dlaczego to zrobił.
- Huh?
- Nic, stary - zbył mnie. - No dawaj Zayn... Jeśli się przyłączysz to może uda nam się nawiązać silniejsze połączenie z demonem.
- Co to ma znaczyć? - zapytałem zmartwiony, jednak nie zabrałem palców z planchette.
- Pogadamy z twoim demonem.
Nagle Zayn położył swoje palce na dziwnym przedmiocie obok moich. Liam szybko wszystko sprawdził i też zrobił to samo.
Nie mogłem wyrzucić z mojej głowy tego jednego zdania. Tylko ja z nimi rozmawiałem, a teraz mieli też to zrobić Zayn i Liam?
- Na początek poruszajmy tym trochę w kółko - szepnął Liam. - Taka jakby... rozgrzewka.
Powoli przesuwaliśmy planchette, wpatrując się w nią intensywnie.
- Teraz zadam pytanie, a jeśli demon będzie chciał odpowiedzieć to przesunie to na jakieś słowo, literę lub liczbę.
- To będzie samo się ruszać? - zapytałem zaskoczony.
- Demon albo dusza będzie tym poruszać, więc wy tego nie przesuwajcie. Czasem nieźle się wkurzają kiedy się to robi...
Patrzyłem na zmianę na planchette i Liama... mając nadzieję, że wszystko zrozumiałem. Więc on będzie zadawał pyatnia, a planchetta będzie wskazywać odpowiedzi?
Liam odchrząknął, a ja zaczynałem męczyć się tą całą sytuacją. Musiałem być cierpliwy i mieć nadzieję, że to zadziała.
- Czy jest tu ktoś, kto chce dać nam znak o swojej obecności? - w końcu zapytał głośno sprawiając, że dreszcz przeszedł wzdłuż mojego kręgosłupa. Nie czułem się dobrze, atmosfera była gęsta i panowała cisza.
Nic się nie wydarzyło. Zaczynałem myśleć, że to trochę niedorzeczne. Jak przez grę planszową można komunikować się z demonami? Postanowiłem w końcu się odezwać.
- Lia...
- Ciiii - uciszył mnie sprawiając, że szerzej otworzyłem oczy zaskoczony jego ignorancją. Ktoś musiał mu powiedzieć, że to nie działa.
- To strata czasu - Zayn westchnął zirytowany i przewrócił oczami. Byłem wdzięczny, że to powiedział i ja nie musiałem tego robić.
- Musimy dać mu trochę czasu! - Liam krzyknął szeptem.
- Daliśmy mu czas - Zayn odparł. - To się nie poruszy.
Gdy tylko te słowa opuściły jego usta, planchetta nagle się przesunęła. Odruchowo zabrałem rękę, dziwne uczucie zaczynało rodzić się wewnątrz mnie.
- Harry! Połóż z powrotem palce!
Z lekkim wahaniem zrobiłem to mając nadzieję, że nie stanie się nic złego. Wziąłem głęboki wdech i spróbowałem ponownie się skupić.
- Zadaj jakieś pytanie, Liam.
- Czy jest tu ktoś, kto chce dać nam znak o swojej obecności?
Wpatrywałem się w nasze palce mając desperacką nadzieję, że stanie się coś dobrego. Po chwili planchette zaczęło powoli przesuwać się w górę tablicy.
- Harry, przestań... Wiem, że to ty tym ruszasz, to nie jest śmieszne.
- To nie ja - odpowiedziałem Zaynowi przewracając oczami.
Liam nagle spojrzał na mnie i na przestrzeń obok mnie.
- Detektor ruchu zaczyna wariować.
Zacząłem trząść się ze strachu, ale dalej chciałem to kontynuować. Chyba byłem bardziej podekscytowany niż przerażony. Jednak gdy planchetta wylądowała na słowie "tak", byłem już tylko przerażony.
- Jak się nazywasz? - Liam zapytał głośno.
Przedmiot znów zaczął się poruszać od jednej litery do drugiej.
- Q...K...S - ostrożnie czytał wszystkie litery, jednak po chwili wszystko się przerwało na co zmarszczyłem brwi zdezorientowany. - Czasami dusze lub demony podają pomieszane litery... To tak jakby jeszcze nie do końca załapały jak to działa, ale zaraz powinno być lepiej.
Poczekaliśmy minutę zanim Liam wymyślił kolejne pytanie. Sam też zacząłem się nad nimi zastanawiać, chociaż i tak najprawdopodobniej bym ich nie zadał. Byłem zbyt przerażony.
- Czy jesteś dobry? - Liam słabo zapytał sprawiając, że mój żołądek się zacisnął. Nie chciałem znać odpowiedzi.
Wzdrygnąłem się, gdy planchette zaczęła przesuwać się ponownie. Gdy zbliżyła się do lewego górnego rogu myślałem, że zacznę płakać ze szczęścia.
Kiedy już prawie byłem pewien, że odpowiedź brzmi "tak", to coś zmieniło zdanie i szybko przeniosło się na "nie".
- L-Liam... - wykrztusiłem z siebie. - Proszę powiedz, że to ża...
- Czyli Harry zostanie skrzywdzony? - przerwał mi i zadał kolejne pytanie.
Tego już na pewno nie chciałem wiedzieć. Zacząłem trząść się jeszcze mocniej.
Nagle planchette przesunęła się na "tak". Potem kawałek się odsunęła i wróciła na "tak", i tak w kółko.
Poczułem iskrę elektryczną przechodzącą przez moje ciało i wygiąłem się z bólu.
- Harry? - Zayn zapytał, a ja odsunąłem się od tablicy i cichy chichot opuścił moje usta.
Nie mogłem tego kontrolować. Po chwili śmiałem się już histerycznie, objęty jakąś falą ciemności. Moje ciało się trzęsło tak mocno, że straciłem nad nim panowanie i upadłem na zimną podłogę.
- Zayn! - Liam krzyknął próbując prosić go o pomoc.
Mój śmiech nie ustawał, a po chwili poczułem jak lodowate łzy wypływają z moich oczu. Moje serce biło chaotycznie, a ból rozchodził się po całym ciele. Nagle coś ciepłego zaczęło wypływać z mojego nosa.
- On krwawi, Liam! - Zayn ryknął. - Zrób coś!
Zaraz znaleźli się obok mnie. Zayn wyciągnął rękę w moją stronę, jednak Liam go powstrzymał.
- Co ty wyprawiasz?!
- Pomagam mu! - Zayn odkrzyknął ze złością, a jego głos rozszedł się echem po całym pomieszczeniu.
- Nie dotykaj bezpośrednio jego skóry! To pozwoli demonowi dostać się też do ciebie! - krzyknął równie głośno.
Czułem jak krew wypływająca z mojego nosa wpływa do moich ust. Dalej nie mogłem opanować napadu śmiechu. Wiedziałem, że to nie ja byłem tym, który się śmiał.
- Co to ma znaczyć?! - Zayn zapytał niedowierzając. Widziałem jak żyła na jego szyi pulsuje ze złości.
Liam przełknął ślinę ze strachem.
- Myślę, że on jest wewnątrz niego.
(korekta: Aga)
___________________________________
Zapomniałam wam powiedzieć, że oryginał "Crazed." jest już skończony!
Łącznie jest 96 rozdziałów + epilog, tak więc jesteśmy już trochę dalej niż w połowie ;)