niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 43

 ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚCI NIEODPOWIEDNIE DLA MŁODSZYCH CZYTELNIKÓW. CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
 __________________________________

Jego spocone ciało nakrywało moje i zbliżył swoje usta do mojej szyi.
- Odpowiedz.
Leżałam, nie mogąc złapać oddechu, nie będąc w stanie złożyć nawet krótkiego sensownego zdania. 
- H-Harry...
- Wezmę to za "tak" - szepnął i zetknął swoje krocze z moim, po czym zaczął się o mnie ocierać. Gwałtownie nabrałam powietrza z przyjemności, ale też z głębokiego szoku. Jego duże dłonie znalazły się na moich ramionach, by utrzymać mnie w miejscu, a on dalej kontynuował swoje działania. 
Szybko uwolnił się ze spodni, teraz był tylko w bokserkach i wbijał się we mnie swoim ubranym członkiem. Nigdy nie sądziłam, że Harry może taki być, jednak zachęciło mnie to, by pociągnąć to jeszcze dalej. Zaczęłam rozpinać swoje spodnie, zanim zdążyłam je zdjąć palce Harry'ego znalazły się pod ich krawędzią i sam ściągnął je z moich nóg, zostawiając mnie tylko w bieliźnie i koszulce.
Zaczął ocierać się o mnie jeszcze mocniej sprawiając, że z moich ust wydobywały się pojedyncze jęki. Wypchnęłam biodra w górę, pragnąc jeszcze więcej przyjemności. 
- Mocniej? - zapytał, a ja entuzjastycznie pokiwałam głową. 
Bez wahania zaczął napierać na mnie z większą siłą swoim twardym członkiem. Załkałam z rozkoszy. Chwycił moje nogi i dał mi do zrozumienia, że mam go nimi opleść, dzięki czemu byliśmy jeszcze bliżej. 
- Harry... - jęknęłam cicho, zarzucając ręce na jego szyję.
Jego uścisk nagle osłabł. Zniżył głowę do mojej szyi i zaczął delikatnie ssać moją skórę.
Nie przestawał się o mnie ocierać, a przyjemność wypełniająca mnie stawała się nie do zniesienia. Ze zniecierpliwienia zaczęłam wbijać paznokcie w jego plecy. Chciałam po prostu, żeby przepieprzył mnie tak mocno jak to możliwe, chciałam poczuć każdy jego centymetr wewnątrz mnie. Boże, po prostu go chciałam. 
Dalej zastanawiałam się po co przez cały czas udawał. Jak będzie się zachowywał teraz, kiedy wiem jaki jest naprawdę. Może to była po prostu jakaś jego kolejna faza? Tak jak było kilka dni temu na sesji, kiedy na mnie naskoczył...
Po niedługim czasie moje ciało się napięło.  Wiedziałam, że nie wytrzymam już dłużej z jego twardą długością ocierającą się między moimi nogami.
- Jestem blisko - powiedziałam, a Harry jeszcze bardziej przyspieszył. 
Łkałam w ekstazie, czując jak zbliża się mój szczyt. Ugryzłam jego ramię próbując powstrzymać się od krzyku. Po chwili doszłam, dalej trzymając się Harry'ego. Byłam w moim własnym świecie przyjemności. 
- Kurwa... Harry...
Zanim zdążyłam powiedzieć cokolwiek sensownego zostałam mocno odepchnięta. Uderzyłam plecami o poduszki, a Harry zaczął pocierać dłonią swojego przyjaciela przez bieliznę. Po chwili jednym szybkim rucham pozbył się bokserek i uśmiechnął się do mnie półgębkiem. 
- Obciągnij mi. 
Nieśmiało podniosłam się z łóżka i zbliżyłam się do Harry'ego lekko zdezorientowana. Trzymał swoją długość w jednej dłoni, a drugą chwycił mnie za szczękę i przyciągnął bliżej tak, że moje usta zetknęły się z jego nabrzmiałą końcówką. 
Rozdrażniona westchnęłam i zaczęłam lizać jego główkę. Nie traciłam czasu na żadne gierki i wsunęłam jego długość głęboko w swoje gardło, a on zachichotał. Byłam trochę zbyt przestraszona, by zapytać dlaczego się śmiał. 
- Boże... Mocniej...
Zaczęłam go ssać tak jakby to była moja misja. Według Harry'ego chyba serio tak było. Przyspieszyłam tępo w którym poruszałam głową w dół i górę jego twardego penisa, a on wypuścił chaotyczny jęk. Chwycił mnie za włosy, odchylił moją głowę i wsunął swojego członka jeszcze głębiej w moje gardło. 
Zakaszlałam lekko sprawiając, że  jęknął z rozkoszy, a potem znów zaczęłam ssać go tak mocno jak mogłam. Nagle wyjął swojego penisa z moich ust i zaczął przesuwać po nim swoją dłoń. Myślałam, że już dochodzi, ale z powrotem wepchnął swojego członka w moje gardło. Trochę znudziło mi się już obciąganie mu, ale skoro jeszcze nie był usatysfakcjonowany, to nie mogłam przestać. 
Moja dłoń pomagała mi pocierając go tam, gdzie nie mogłam dosięgnąć ustami. Chciałam dostarczyć mu jak najwięcej przyjemności, by szybciej osiągnął swój szczyt. Przyspieszyłam swoje ruchy, gdy poczułam jak zaczynają drętwieć mi wargi.
Po chwili jego obie ręce znalazły się na mojej głowie, zmuszając mnie do zatrzymania się, po czym sam zaczął mocno pieprzyć moje usta.  Zaczęłam się krztusić, ale to nie powstrzymało Harry'ego. Był w swoim własnym świecie. Bez ostrzeżenia, poczułam ciepłą ciecz spływającą w dół mojego gardła. Jęknęłam, gdy członek Harry'ego w końcu opuścił moje usta. Szybko przełknęłam, nie chcąc robić bałaganu i usiadłam patrząc jak Harry się uspokaja. 
Położyłam się dysząc ciężko, a Harry siedział obok mnie patrząc się w sufit. Widok nagiego Harry'ego był chyba najbardziej kuszącym widokiem jaki kiedykolwiek widziałam. 
Przybliżyłam się do niego i  usiadłam na nim okrakiem. Miał zamknięte oczy, a jego głowa w dalszym ciągu była odchylona do tyłu. To dało mi szansę, by zostawić ścieżkę pocałunków na jego szyi i szepnąć mu coś do ucha.
- Gotowy na drugą rundę? 
Harry westchnął. Byłam pewna, że odmówi. 
- Daj mi tylko minutkę. 
Jego ciało lekko się napięło, dając mi do zrozumienia żebym z niego zeszła i dała mu trochę przestrzeni. Wydawał się taki... niekochający? Jakby był tu tylko, by dostać to czego chciał. 
Wstał z łóżka, wziął narzutę i owinął ją wokół bioder jak ręcznik. Odwrócił się, by wyjść z pokoju, a wtedy moje oczy otworzyły się szerzej. Znowu miał rany na plecach, jednak te były inne. Ktoś wyrył coś w jego skórze, coś czego nie mogłam zignorować... jakiś symbol.
- Idę po szklankę wody.
Nie widziałam tego, nie mogłam. Przecież to niemożliwe, że zobaczyłam jakąś ukrytą wiadomość wyrytą na plecach Harry'ego. Był taką pokręconą osobą. To sprawiało, że czasem dostrzegałam jak nieodpowiednie to wszystko było. 
Poszłam za nim do kuchni ostrożnie obserwując znak na jego plecach. Musiało boleć, wyglądało na świeże. Jak często takie rzeczy będą się dziać?
- Harry... - odezwałam się cicho, patrząc jak stoi przy kuchennym zlewie. 
- Kim jest Harry? - mruknął sprawiając, że zmarszczyłam brwi. Żartuje, prawda? 
- Dobrze się czujesz? - zapytałam ostrożnie podchodząc do niego. Zastygł w miejscu, gdy położyłam dłoń na jego ramieniu. 
- Tak, dobrze - mruknął, po czym wziął jeszcze jeden łyk wody ze szklanki i odstawił ją. 
- Chcesz mi opowiedzieć o tych znakach na twoich plecach? Czy mam znów zgadywać kto je zrobił? To... oni? - zapytałam i poczułam jak jego ciało się napina. 
- O, mój Boże - szepnął sprawiając, że cofnęłam się o krok. - To się dzieje. 
- Co się dzieje? - zapytałam zmartwiona.
Odwrócił się i dosłownie pobiegł z powrotem do sypialni. Poszłam za nim.
- O co chodzi? - próbowałam czegoś się dowiedzieć, gdy Harry w pośpiechu się ubierał. 
- Nie mogę ci powiedzieć... Po prostu... Naprawdę chciałbym móc ci powiedzieć, Jamie... - mruknął ze współczuciem, a ja wciąż byłam zdezorientowana. 
- Możesz mi cokolwiek powiedzieć? - prosiłam, a on przez chwilę stał bez ruchu wahając się. Przygryzł wargę i wzruszył ramionami. 
- To co się przez chwilą wydarzyło... To nie byłem ja, a przynajmniej... nie do końca ja. 
- Co to ma niby znaczyć? - zapytałam, a on pokręcił głową i podszedł do mnie. 
Położył dłonie na moich policzkach i delikatnie mnie pocałował. 
- Po prostu musisz mi zaufać. Muszę iść.
- Dokąd? 
- Zobaczyć się ze starym przyjacielem.


~

*Harry's Pov*
To tu, byłem tego pewny. 
Nieśmiało zapukałem do drzwi mając nadzieję, że za chwilę powita mnie w nich znajoma twarz. Musiał tu być. 
Stawałem się kimś innym... albo czymś innym.
- Harry?
- Z-Zayn, mogę wejść?
- Pewnie - mruknął i odsunął się otwierając szerzej drzwi.  
Pełen nerwów wszedłem do środka. Nie mogłem przestać się trząść. 
- Coś nie tak?
- To się dzieje, Zayn - szepnąłem. - Oni stają się coraz silniejsi. 
- Wow, co masz na myśli? - zapytał, a ja sfrustrowany przeczesałem palcami włosy. 
- Byłem z J-Jamie i poczułem się tak jak ostatnim razem - prawie płakałem. - Jak wtedy kiedy byłem... opętany.
- Dlaczego wciąż spotykasz się z Jamie?! - krzyknął, a ja miałem ochotę nim potrząsnąć. Dlaczego cały czas tak martwił się o Jamie? 
- Zayn, coś przejmuje nade mną kontrolę - zacząłem, a on otworzył usta w szoku.
- Co?
- Spójrz na to... - ściągnąłem koszulkę przez głowę i odwróciłem się plecami do Zayna. - Jest coraz więcej ran.
- Jezu, Harry - wziął głęboki wdech. - Co to za znak?
- Znak? - zapytałem zdezorientowany.
- Ten symbol, Harry... - wyjaśnił sprawiając, że przeszedł mnie dreszcz. Nie, to nie mogło się dziać... - W-wygląda na szatański.
- To wszystko moja wina - załkałem, ze złości chowając głowę w dłoniach. Nie mogłem uwierzyć, że pozwoliłem, by to się stało.  To mnie zabijało. 
- Nie, to nieprawda... Wiesz o tym.
- Zayn, nie rozumiesz... To się pogorszyło od... - zacząłem, jednak szybko urwałem. Kompletnie zapomniałem, że on nic nie wiedział o tym co się wydarzyło tamtego dnia. 
- Od kiedy, Harry? - zapytał cicho.
Byłem tak zdesperowany, by otrzymać jakąś pomoc, że musiałem mu powiedzieć.
- Od śmierci Louisa. 



(korekta: Aga)
__________________________________

JEŚLI POWIADAMIAM WAS NA TWITTERZE O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO PROSZĘ DODAWAJCIE TE TWEETY DO ULUBIONYCH CZY COŚ BO CHCE PRZECZYŚCIĆ LISTĘ I WYRZUCIĆ TYCH, KTÓRZY I TAK NIE CZYTAJĄ.

Suchar od Pati na dziś:
- Dlaczego blondynka nie zbliża się do ptaka?
.
.
.
.
.
.
- Bo myśli, że ją przeleci.
LOLLLLLLL xD
(((tylko niech się blondynki nie obrażają xD to tylko żart xD Pati też jest blondynką xD)))

poniedziałek, 2 czerwca 2014

KIEDY ROZDZIAŁ?

Heeeeeey :)

Powstało małe zamieszanie z tym kiedy dodaję rozdziały. Trochę nad tym pomyślałam i uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli znów będę dodawać rozdziały, kiedy będę miała czas, w zupełnie przypadkowe dni tygodnia, tak jak było na początku.

Teraz ciężko jest mi trzymać się jakichkolwiek terminów. Jest koniec roku szkolnego i nie dość, że muszę popoprawiać oceny, to jeszcze pomału muszę załatwiać różne sprawy związane z moim wyjazdem na wakacje.

Zastanawiałam się czy nie zawiesić bloga do końca czerwca, no ale chyba jednak wolicie rozdziały rzadko niż wcale xD

Tak więc nie wiem kiedy dokładnie pojawi się kolejny rozdział.

Proszę czekajcie cierpliwie i po prostu zaglądajcie tu co jakiś czas.
Na pewno nie będą robić dłuższych niż tygodniowych przerw w dodawaniu rozdziałów.

Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko tej zmianie :)

Paaaaaaaaaaaaaa :))))
Do następnego rozdziału :)))))

P.S.
TAK. W ROZDZIALE 43 BĘDZIE CZERWONA CZCIONKA XD

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 42

 HEEEEEY MARLENA xD
 _________________________________

Harry górował nad moim drżącym ciałem. Czułam jego gorący oddech na moich ustach co sprawiało, że byłam jeszcze słabsza. 
- Jamie, słuchasz mnie, prawda? - westchnął i uśmiechnął się pod nosem. 
- Tak - odparłam nieśmiało, nie do końca pewna czy rozumiem co do mnie mówi. 
- To dobrze, bo chcę, żeby to było jasne - powiedział, kładąc swoje duże dłonie na moich policzkach, po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach. 
Miałam zamęt w głowie. Nie wiedziałam dlaczego tak podoba mi się każda chwila tej sytuacji. To było całkowicie pojebane, ciekawe czy on zdawał sobie z tego sprawę. 
- Nie chcę się więcej z tobą kłócić - szepnął do mnie uspokajająco, a ja westchnęłam z ulgą. Jego ciemne oczy spojrzały wprost w moje, dając mi do zrozumienia, że nie odpuści póki się nie zgodzę. 
- Ja też - próbowałam wziąć wdech, ale on jakby zabrał cały tlen. Zasadziłam sobie mentalnego kopniaka za to, że chcę mu wybaczyć mimo tego, że stracę przez niego pracę. Jego zachowanie sprawiało, że coraz bardziej zaczynałam się zastanawiać, czy jest tego wszystkiego wart. 
Jego silne ręce objęły mnie i przyciągnęły bliżej jego ciała, a ja ledwie zdołałam odwzajemnić gest. Nie powinnam tego robić, przecież wiedziałam, że to wszystko to jedno wielkie kłamstwo. Specjalnie nałożył ubrania Louisa by wyprowadzić mnie z równowagi. Potem oczywiście wykorzystał moją słabość. 
- Nie podoba mi się, że masz na sobie te ubrania - szepnęłam lekko, mając nadzieję, że go nie rozzłoszczę. - Są Louisa. 
Odsunął się ode mnie i ewidentnie próbował ukryć głupawy uśmiech, który sunął się mu na usta. Chwycił brzeg koszulki i sprawnie przeciągnął ją przez głowę. 
- Nie będziesz musiała dłużej na nie patrzeć. 
Normalnie, te słowa ucieszyłyby mnie jak nigdy nic. Te jego niewinne ruchy, którymi próbował mnie uwieść, to jak seksowny był, nie wkładając w to żadnego wysiłku... Nigdy nie zauważyłby jaki ma to na mnie wpływ. Teraz jednak widziałam to inaczej, to wszystko było kłamstwem. 
- Jesteś cudowny, Harry - szepnęłam do niego, kryjąc w tym mały podstęp. - Nie rozumiem dlaczego nie wierzysz, kiedy ci to mówię. 
Niezgrabnie zakrył dłonią twarz, gdy cichy chichot opuścił jego usta. 
- Przestań, Jamie... Nie jestem cudowny.
Mentalnie przewróciłam oczami, jednak byłam szczęśliwa, że to powiedział. To była moja szansa na przejęcie kontroli. 
- Wiesz co myślę, Harry? - zapytałam niewinnie, a on lekko przechylił głowę, czekając aż powiem co chodzi mi po głowie.  - Myślę, że wiesz, że jesteś cudowny.
- Co takiego? - zaśmiał się, a w jego oczach dostrzegłam cień strachu. Zmarszczył brwi, jakby zaczynał rozumieć moje słowa. Tak naprawdę wiedział o czym mówiłam. Byłam tego pewna. 
- A może tylko mi się tak wydaje - lekko westchnęłam, wzruszając ramionami. - Czasem wydaje mi się, że masz moc do robienia rzeczy, o które nigdy bym cię nie podejrzewała. 
Harry nerwowo się uśmiechnął i zrobił krok w moją stronę. 
- O czym dokładnie mówisz? - zapytał i wypuścił zmieszany chichot. 
- Myślę, że wiesz o czym mówię - odpowiedziałam z uśmiechem, na co jego mina straciła radosny wyraz.  - Wiesz, że jesteś przystojny, ale nigdy się do tego nie przyznasz. 
- Dlaczego robisz z tego taki wielki problem? - zapytał, skanując moją twarz łagodnym spojrzeniem. - To głupie.
- Nie prawda - mruknęłam i w końcu dotarło do mnie co się działo. - Za każdym razem kiedy udawałeś takiego niewinnego w moim towarzystwie, jakbyś nie wiedział do czego jesteś zdol...
- Dlaczego o tym mówisz? - przerwał mi, a w jego głosie można było usłyszeć gniew. Zabrał dłonie z mojej twarzy. Był zmieszany, tak jak zaplanowałam. 
- Bo wiem, że znasz swoje możliwości. Tylko ukrywasz je przed wszystkimi...
- Jamie, przestań... Proszę...
- Wiesz dokładnie co robisz, prawda? - zapytałam z niepokojem. 
Wyglądał tak krucho w tamtym momencie i choć raz było to szczere. Dotarło do mnie, że za każdym razem kiedy mnie uwodził, udawał zagubionego i zdezorientowanego... manipulował mną w sposób, którego nie potrafiłam wyjaśnić. 
- Planowałeś ten dzień od momentu, kiedy zaczęliśmy to wszystko. - Wzięłam głęboki wdech. - Myślałeś, że rzucę dla ciebie pracę. 
Pokręcił głową, próbując przekonać mnie, że dalej jest tym samym chłopakiem, którego spotkałam kilka tygodni temu. Teraz jednak wiedziałam, że nim nie był. 
- Jamie, źle wszystko zrozumiałaś...
- Nie, teraz to ma sens - westchnęłam, pozwalając mojemu mózgowi złożyć elementy tej układanki w całość. - Dlatego przejąłeś kontrolę... Bo nie zareagowałam tak, jak chciałeś, kiedy powiedziałeś o nas pielęgniarce.
Widziałam jak jego niewinność do niego wraca. Ze strachu przeczesał dłońmi włosy. 
- Ja... Ja chciałem tylko poznać dziewczynę, która będzie gotowa zrobić dla mnie wszystko! - załkał, zaciskając dłonie w pięści. - Wybrałaś pracę zamiast mnie, Jamie!
Odsunął się ode mnie ze złością i przeszedł na drugą stronę pokoju, by się uspokoić. Patrzyłam na niego ze współczuciem, czując poczucie winy budujące się wewnątrz mnie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek sprawi, że będę się tak czuć. 
Podeszłam do niego na tyle blisko by móc uspokajająco położyć dłoń na jego plecach, jednak jednocześnie zachowując dystans. 
- Harry... Wciąż mogę być tą dziewczyną, musisz mi tylko dać trochę czasu. 
- Minął już miesiąc - kłócił się. - Ile czasu potrzebujesz? 
Zaśmiałam się w odpowiedzi, nie wiedząc co powinnam powiedzieć. 
- Nie wiem, dopóki nie będziesz już klasyfikowany jako mój pacjent? 
Zawahałam się lekko, zastanawiając się ile miesięcy mogłoby to zająć... Chwila... Przecież i tak już nie mam pracy... To tylko kwestia czasu nim zostanę zwolniona. 
- Nie martw się o to Harry.
- Co masz na myśli? - zmarszczył brwi i przygryzł wargę, patrząc na mnie zdezorientowanym wzrokiem. 
- I tak mnie zwolnią, pamiętasz? - powiedziałam, unosząc brwi. 
Uśmiechnął się podstępnie i nie wiedziałam już jak się czuję w tej całej sytuacji. Miałam przed sobą półnagiego Harry'ego uśmiechającego się do mnie z satysfakcją. Kosztowało mnie to utratę pracy. Jeśli to nie było popieprzone, to już nie wiedziałam co było. 
- Wiesz... - mruknął, zbliżając się do mnie i pochylając się tak, że nasze twarze były na jednym poziomie. - Zawsze możesz znaleźć nową pracę.
- To nie jest takie proste - jęknęłam. 
Jedyne na czym byłam w stanie się wtedy skupić były pełne usta Harry'ego zbliżające się do moich. W końcu delikatnie się złączyły, a ja przygryzłam jego dolną wargę dodając mu odwagi. 
- Wiem, że wcale nie jesteś taki niewinny, Harry - uśmiechnęłam się lekko. - Przestań udawać i pokaż mi na co naprawdę cię stać.
Nie musiałam mówić nic więcej. Dłonie Harry'ego od razu znalazły się na mojej pupie i podniósł mnie, zmuszając bym oplotła nogi wokół jego ciała. 
Nie minęło dużo czasu nim zaczął nieść mnie do sypialni. Rzucił mnie na łóżko, a po chwili był już obok mnie. Nakrył mnie swoim ciałem, upewniając się, że nie kładzie na mnie zbyt dużego nacisku. Zbliżył swoje usta do moich, jednak nagle się odsunął z wielkim uśmiechem na twarzy. 
- Chcesz, żebym przejął kontrolę?



(korekta: Aga)

______________________________

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA DZIECKA XD

Suchar od Pati na dziś: 
- Co wyjdzie jak blondynka wyjdzie spod prysznica?
.
.
.
.
.
.
- Czysta głupota.
LOLLLLLLLLLLL xD

wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 41

Intensywnie wpatrywałam się w pielęgniarkę, próbując zmusić się do zapytania, dlaczego miała takie podejrzenia. Nawet nie chciałam patrzeć na tą ankietę, jednak powstrzymanie się było trudne, kiedy podsuwała mi ją pod samą twarz.
- Sama zobacz - mruknęła zdegustowana. 
Wzięłam głęboki wdech, przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na kartkę papieru.

~

Imię i nazwisko: Harry Styles  Data: 10/12/13
1. Jakie są twoje mocne strony?
.........................................................................................................
2. Jakie są twoje słabe strony?
.........................................................................................................
3. Czego się boisz?
 .........................................................................................................
4. Czy miewasz niepokojące myśli?
.........................................................................................................
5. Jeśli tak, co robisz, by je powstrzymać? 
 .........................................................................................................
6. Czy masz z kim porozmawiać, gdy dzieje się coś złego?
................................................Jamie..............................................
7. Czy samookaleczałeś się ostatnio?
.........................................................................................................
8. Ile godzin dziennie śpisz?
  .........................................Zapytaj Jamie....................................
9. Co lubisz robić, kiedy jesteś szczęśliwy?
.........................................................................................................
10. Jeśli nie możesz poradzić sobie ze swoimi problemami, czy jest ktoś kto może ci w tym pomóc?
.................................................Jamie..............................................
 ~
Próbowałam udawać zaskoczoną i zszokowaną. Pieprzony głupi chłopak... To koniec. Wiedziałam, że zostanę zwolniona. Już dostałam wcześniej jedno ostrzeżenie, tego na pewno mi nie odpuszczą. 
- Uh...
- Czy to jakiś żart? - zapytała, wciąż nie dowierzając i otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia.  Byłam już martwa. 
- Więc...
Jęknęłam, kiedy nagle poczułam na dłoni palce Harry'ego próbujące spleść się z moimi. Wściekła zabrałam od niego rękę. Miałam go już dość, to był koniec. 
- Nie wiem skąd wpadł na pomysł, że mogę wiedzieć ile godzin dziennie śpi - odpowiedziałam dosadnie i lekko się uśmiechnęłam. Może było jeszcze jakieś wyjście z tej sytuacji. 
- Harry, dlaczego tak napisałeś? - zapytała z uniesionymi brwiami, a Harry przygryzł wargę wahając się co odpowiedzieć. 
- Nie chcę nic mówić, dopóki Jamie tu jest - szepnął i przysięgam, że miałam ochotę go uderzyć w tamtym momencie. Nienawidziłam go, naprawdę. Na pewno miał to zaplanowane od dłuższego czasu, chciał zrujnować moje życie. 
Pielęgniarka pokiwała głową i zwróciła się do mnie.
- Jamie, myślę że powinnaś wyjść. 
- Nie wierz w nic co ci powie! - warknęłam. - On jest szalony...
- Panno Drew - powiedziała gorzko. - Musisz wyjść. 
Natychmiast wstałam z łóżka i skierowałam moje trzęsące się ze strachu ciało do drzwi. Ostatni raz spojrzałam na Harry'ego i zobaczyłam ten mały niewinny uśmieszek na jego twarzy. Byłam wściekła. 
Szybko wyszłam i przeczesałam włosy dłońmi z frustracji. On miał zamiar opowiedzieć jej o wszystkim co zrobiliśmy. Wyleją mnie. Będę bezrobotna i nie będę miała grosza przy duszy. Najgorsze z tego wszystkiego było jednak to, że Harry pokazał dzisiaj swoją prawdziwą twarz. Jeszcze nigdy tak się go nie bałam. 
Zjechałam windą na moje piętro i dosłownie przebiegłam przez poczekalnię prosto do mojego gabinetu. Po tym wszystkim, znów skończyłam tak samo. Tylko że jutro już nie przyjdę z powrotem do pracy. Pewnie pozwą mnie do sądu za molestowanie pacjenta z chorobą psychiczną. 
Próbowałam się uspokoić siedząc za biurkiem. Moje ciało trzęsło się już trochę mniej, a oddech się unormował. 
Zacisnęłam dłoń w pięść i zapukałam trzy razy w ścianę obok, dając Zaynowi znak, że jestem tu i potrzebuję z nim porozmawiać. To było dużo prostsze, niż pukanie do drzwi, robiliśmy tak wiele razy. Ten był pewnie ostatni. 
Kilka sekund później zobaczyłam jego szczupłą, uśmiechniętą postać w drzwiach. 
- Z-Zayn, boję się.
Jego uśmiech od razu zmienił się w zmartwioną minę. 
- Co się dzieje?
- Zwolnią mnie - załkałam, próbując bezskutecznie powstrzymać łzy, które spływały strumieniami po moich policzkach. 
- Co? Dlaczego? - spokojnie zapytał i usiadł obok mnie. 
Boże, gdzie miałam zacząć?
- Harry praktycznie powiedział pielęgniarce, że z nim spałam...
- Spałaś z nim?! - warknął na mnie wściekle, kręcąc głową z rozczarowania. W tamtej chwili potrzebowałam, by Zayn był po mojej stronie.
- Dosłownie tylko spałam... Nic więcej - powiedziałam ostro. 
- Dlaczego powiedział o tym pielęgniarce? - zapytał, po czym głośno westchnął. 
- Nie wiem. Dostał kwestionariusz do wypełnienia i odpowiedział tylko na trzy pytania, a dokładniej ja byłam na nie odpowiedzią - przewróciłam oczami na samą myśl o tym.  Byłam wściekła. 
- Nie można mu ufać, Jamie - Zayn powiedział cicho. - Myślisz, że jest taki niewinny, ale on... On jest okropną osobą. 
- Teraz już to wiem - odpowiedziałam dosadnie. 
- To przez te głosy - zaczął i w tamtej chwili puściły mi już hamulce. 
- Te głosy nie są prawdziwe! - krzyknęłam ze złością. 
Zayn szerzej otworzył oczy zszokowany tym, co właśnie powiedziałam. 
- Skąd to wiesz? - krzyknął. - Nie miałaś z nimi do czynienia!
- Och, odpieprz się od tych bzdur o demonach... - trochę żałowałam, że zaczęłam krzyczeć, ale nie mogłam się opanować. - Popadłeś przez niego w jakąś paranoję, dlatego wydawało ci się, że je słyszysz, bo się bałeś...
- Ja nie tylko je słyszałem - gorzko szepnął. - Widziałem je. 
Miałam ochotę uderzyć go w twarz. Nie chciałam, by kolejny mój bliski przyjaciel uwierzył w te bzdury, które opowiadał Harry. 
- W takim razie, jak wyglądają?
Zayna przeszedł dreszcz, a potem wzruszył ramionami. 
- Nie mogę o nich mówić. O-one nie lubią, gdy się nimi przesadnie interesujesz - powiedział cicho. Znów opowiadał jakieś głupoty. 
- Brzmisz na tak samo szalonego jak on - mruknęłam sprawiając, że na jego twarzy pojawił się smutek.
- Ciesz się, że to nigdy nie przytrafiło się tobie - spojrzał na mnie, jakby wiedział, że to się wkrótce stanie. Nie podobało mi się to. 
Przez chwilę panowała cisza. Bez trudu można było wyczuć napięcie między nami. 
- Co mam zrobić, Zayn? 
- Po prostu zaprzeczyć wszystkiemu, o co cię oskarży - powiedział. - To jedyne co możesz zrobić. 
Zaraz po tym wyszedł mówiąc, że zaraz ma pacjenta. Bałam się o siebie. Nie miałam pojęcia, co miało się teraz stać. 
Zaczęłam robić jakąś papierkową robotę, aby oderwać swój umysł od tej całej sytuacji. Musiałam myśleć pozytywnie, tylko wesołe myśli. Miałam nadzieję, że uda mi się jakoś z tego wyplątać i Harry zniknie z mojego życia, zanim wywoła jeszcze więcej problemów.
Nagle usłyszałam delikatne pukanie do moich drzwi, co sprawiło, że z trudem nabierałam powietrza. Modliłam się, by nie był to mój szef... 
Powoli podniosłam się z krzesła i ostrożnie chwyciłam trzęsącą się dłonią klamkę. 
Na mojej twarzy pojawił się grymas, w reakcji na widok przede mną.  W drzwiach stał wysoki, wyraźnie zmęczony, chłopak z burzą loków na głowie. 
- Wszystko w porządku? 
W odpowiedzi zatrzasnęłam drzwi. Nie miałam zamiaru więcej z nim rozmawiać, nigdy.
- Odejdź.
Drzwi z powrotem otworzyły, tym razem nie dzięki mnie. 
- Jamie, pozwól mi wyjaśnić.
- Pozwól mi spędzić mój ostatni dzień w pracy bez ciebie - warknęłam.
Wyglądał na strasznie zaskoczonego moimi słowami, nie spodziewał się tego. 
- Dlaczego jesteś taka zdenerwowana?
Ze złości wciągnęłam Harry'ego do pomieszczenia i zamknęłam za nim drzwi. 
- Powiedziałeś tej pielęgniarce, że kurwa z tobą spałam!
- Uspokój się...
- Nie! Zwolnią mnie! - próbowałam nie płakać, jednak moje łzy i tak cały czas wypływały z moich oczu. Tak strasznie się bałam...
- O to chodziło - stwierdził wzruszając ramionami. 
- Czy ty widzisz jak cholernie nienormalny jesteś?! - krzyknęłam, patrząc na niego ze złością. 
Wyglądał na zawiedzionego moją postawą. 
- Wcześniej nazwałaś mnie szalonym, nie podobało mi się to...
- Powiedziałeś pielęgniarce, że z tobą spałam! 
- Zrobiłem to, bo jesteśmy razem - odpowiedział surowym tonem.  - Jesteśmy w związku, pamiętasz? 
- Już nie - warknęłam, a on zignorował moje słowa i podszedł do mnie. 
Nagle się pochylił, chcąc mnie pocałować. Byłam wtedy taka wściekła. Odepchnęłam go. 
- Wynoś się - ryknęłam. - Teraz. 
- Nie zostawiaj mnie, tak jak zrobiła to moja mama - powiedział płaczliwym głosem, a ja zmarszczyłam brwi. Już to kiedyś słyszałam.
- Wyjdź. 
- Będziesz tego żałować - burknął. 
Zaraz po tym po prostu wyszedł. Nigdy nie sądziłam, że nasz związek tak się skończy. Tego dnia wszystko szło źle.


~
Reszta dnia przebiegła dość spokojnie. Cieszyłam się, że mój szef, albo tamta pielęgniarka nie złożyli mi niespodziewanej wizyty. Wszystko było normalnie, jak zawsze. Zayn znów przyszedł ze mną porozmawiać i powiedział, żebym trzymała się z dala od Harry'ego.  Zgodziłam się z nim, sama doskonale o tym wiedziałam. 
Skończyłam pracę i wracałam zmęczona do domu. Chciałam odpocząć. Miałam też nadzieję, że uda mi się zatrzymać moja posadę. 
Pociągnęłam za klamkę frontowych  drzwi mojego mieszkania. Skarciłam się w myślach, gdy odkryłam, że nie zamknęłam ich rano. Nigdy tego nie robiłam, kiedy Louis żył. On to robił. Musiałam pozbyć się tego nawyku. 
Cicho weszłam do środka i rozejrzałam się, sprawdzając czy wszystko jest tak jak przed moim wyjściem. Na szczęście, wszystko było w porządku. 
- Wróciłaś.
Podskoczyłam w miejscu, gdy nagle usłyszałam głos. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam wysokiego chłopaka wchodzącego do salonu. Na widok tego niewinnego uśmiechu poczułam motyle w brzuchu, i to nie te dobre. 
- Harry, dlaczego tu jesteś? 
- Zostawiłaś otwarte drzwi, głuptasie - zaśmiał się.
Wiedziałam, że coś więcej kryje się za tym chichotem. Coś, czego bałam się odkryć. 
- Dalej jesteś na mnie zła? - zapytał nieśmiało sprawiając, że zaczęłam zastanawiać się nad odpowiednią odpowiedzią. - Bo nie lubię kiedy jesteś zła.
- Jestem po prostu zmęczona - szepnęłam. 
Nie wiem dlaczego pozwalałam mu dalej tam stać, w moim mieszkaniu. W ubraniach Louisa.
- Wiedziałem, że tak powiesz - mruknął. - Chcę z tobą porozmawiać. 
Nie mogłam wyjaśnić dlaczego, ale jego widok sprawił, że wszystko wydawało mi się mniej poważne. Osłabiał mnie. Pojawiał się tak nagle i wysysał ze mnie cała energię. Nagle zaczęło mnie to wkurwiać. 
- Jestem samolubnym człowiekiem, Jamie - stwierdził z lekkim smutkiem. - Chcę rzeczy, których nie mogę mieć. 
Wpatrywałam się w niego zdezorientowana, zastanawiając się do czego zmierzał. Cholernie mnie przerażał. Wyglądał na takiego silnego, a blizny widoczne na jego przedramionach pobudzały tylko mój strach. 
- Ale jeśli chcę czegoś wystarczająco mocno... Wiem, że tak czy inaczej to dostanę - wyszeptał oschle, wywołując u mnie gęsią skórkę. Czułam się sparaliżowana jego dominującą aurą. 
- Co próbujesz powiedzieć? - cicho zapytałam bojąc się odezwać głośniej. 
- Chciałem cię i teraz cię mam - powiedział prosto. - Chcę też, żebyś robiła to co ci każę i... Hmm, zobaczymy jak to wyjdzie. 
Uśmiechał się podstępnie co sprawiało, że robiłam się coraz bardziej niespokojna. To nie był Harry, którego znałam. Był teraz taki silny...
- Wiem, że nie będziesz dłużej na mnie zła - zaśmiał się podstępnie. - To nie będzie trwało wiecznie. 
- Dlaczego jesteś tego taki pewien? - zapytałam ledwie słyszalnie.
- Bo ci na to nie pozwolę - stwierdził, wpatrując się we mnie intensywnie z szerokim uśmiechem na twarzy.  - To jest pewne. 
- Dlaczego jesteś taki zaborczy względem mnie? - wypaliłam i od razu tego pożałowałam, gdy Harry zaczął się śmiać. Nie powinnam o to pytać. 
- Czy ty wiesz na co wczoraj się zgodziłaś? - zapytał, próbując brzmieć tak niewinnie jak tylko potrafił. Nie miałam zamiaru się na to nabrać. 
Jego uśmiech ponownie zmienił się w ten podstępny uśmieszek.
- Jesteś moja, pamiętasz?


(korekta: Aga)

__________________________________



Suchar od Pati na dziś:
- W jaki sposób chodzi elektryk?
.
.
.
.
.
.
- Napięcie.

środa, 21 maja 2014

Rozdział 40

Przewróciłam oczami zirytowana. Zastanawiałam się, dlaczego to musiało mieć z czymkolwiek związek. Co z tego?
- W takim razie musiałaś znaleźć nie tą Ariel - ziewnęłam. 
- Nie, Jamie. Nie rozumiesz - dalej wmawiała mi, że nie mam o niczym pojęcia. Czy byłam jedyną rozsądną osobą w tym szpitalu? - A co jeśli... to ta Ariel?
Usiadłam szybko na łóżku, próbując odsunąć się jak najdalej od Harry'ego jak było to możliwe. Gdyby usłyszał cokolwiek z tego, zdenerwowałby się. Wtedy pielęgniarka by go usłyszała i nie wynikłoby z tego nic dobrego. 
- Co próbujesz przez to powiedzieć? - zapytałam marszcząc brwi. Chyba nie chodziło jej o to, że Harry naprawdę ją widział...
- Powiedzmy, że nie jestem taka pewna, czy Harry naprawdę cierpi na schizofrenię - mruknęła szybko. 
Pierwszą rzeczą, którą chciałam zrobić po jej słowach, to powiedzieć jej, że jest wścibska, jednak nie zrobiłam tego, bo w pewien sposób mnie zaintrygowała. Chciałam usłyszeć jej wersję tego wszystkiego. 
- Naprawdę sądzisz, że on sobie jej po prostu nie wyobraził? - szepnęłam ponownie, mając nadzieję, że Harry dalej śpi. 
- Szczerze wierzę w aktywność duchów w naszym świecie, panno Drew - powiedziała szybko. Ona była szalona... I to nawet bardziej niż Harry. Może sama powinna być zamknięta na tym oddziale. 
- Czekaj... Czyli twierdzisz, że Ariel o której mówimy, jest jakąś duszą, która nawiedza szpital? - zapytałam znudzona, przewracając oczami na jej głupotę.
- Nie nawiedza szpitala, krzywdzi Harry'ego - odpowiedziała surowo.
Dalej nie zgadzałam się z jej słowami, ona była jakaś obłąkana. Nie wierzyłam w duchy czy inne takie rzeczy. Szczerze, nie wierzyłam też Harry'emu. Czasami włączała mi się lampka ostrzegawcza, bo niektóre rzeczy, które się działy zwyczajnie nie miały sensu. Na przykład te rany na jego plecach. Ja byłam raczej sceptyczna, Zayn łatwo nabierał się na te wszystkie sztuczki. Tak jak powiedział... "Nie pozwól mu namieszać w twojej głowie". Może właśnie to zrobił Harry Zaynowi w szkole...
- Nie chcę być niegrzeczna, ale mówimy o psychicznie chorym pacjencie - przypomniałam jej. - Musiał sobie po prostu wyobrazić tam kogoś, kogo nazwał Ariel. 
- Chciałabym zadać mu parę pytań - domagała się, a ja westchnęłam zirytowana. - Możesz go jutro przyprowadzić?
Poczułam jak żołądek mi się zaciska. Chciała, żebym ja go tam przyprowadziła? Dlatego, że wie, że jest on tu teraz ze mną? Czy po prostu jestem już przewrażliwiona?
- Słucham? 
- Możesz do niego zadzwonić i przyprowadzić tu, na oddział... w końcu to twój pacjent. Lepiej, żebyś to ty do niego zadzwoniła, a nie ja - odpowiedziała prosto. Odetchnęłam z ulgą. Dobra wiadomość dla mnie- nie miała żadnych podejrzeń.
- Marnujesz swój czas - próbowałam jakoś ją odwieść od tego pomysłu i zapewnić, że Harry nie jest jakimś psycholem, który komunikuje się ze zmarłymi. - Znam go lepiej niż ty. 
- Jestem pewna, że tak jest, ale czy stanie się coś złego jeśli zadam mu parę pytań? Możesz być przy tym obecna, jeśli chcesz. 
Zastanawiałam się przez chwilę. Nie byłam pewna, czy to dobry pomysł. Nie wybaczyłabym Harry'emu, gdyby wspomniałby coś o nas. Ale czy on by to zrobił? Nie był głupi, czasem tylko mówił głupie rzeczy. Kto wie, może powie coś co udowodni Zaynowi, że głosy nie są prawdziwe? 
- O której ma przyjść? - zapytałam zmęczona, w myślach karcąc się za to, że się zgodziłam. 
- Kiedy będziesz miała czas, tylko zadzwoń wcześniej do mnie na oddział - powiedziała z entuzjazmem. Nie wierzyłam, że pozwalam na to. 
Chwilę później się rozłączyłam i położyłam z powrotem do łóżka. Chyba mogłam się zdrzemnąć jeszcze dziesięć minut.
Przysunęłam się do Harry'ego i wtuliłam się w jego plecy. Może te pytania nie będą takie złe. Nie sądzę, by miał coś przeciwko. 
Z moich rozmyśleń nagle wyrwało mnie ciche chrapnięcie, które opuściło usta Harry'ego. Jego mięśnie rozluźniały się gdy wydychał powietrze, przy okazji chrapiąc jeszcze głośniej. 
Chciałabym tak leżeć i słuchać tych śmiesznych dźwięków, które wydawał przez cały dzień, ale niestety musiałam go obudzić.
- Harry - szepnęłam mu do ucha, a on tylko jęknął. Ignorował moje próby wyrwania go ze snu i przewrócił się na drugi bok tak, że połowa jego ciała zaczęła zsuwać się z łóżka. 
Zanim zdążył z niego spaść, zdążyłam go złapać i przyciągnąć do siebie. Chwilę potem jego oczy powoli się otworzyły i spojrzał na mnie zdezorientowany. 
- Dlaczego mnie trzymasz?
Szybko wypuściłam go z moich ramion. 
- Prawie spadłeś z łóżka.
Usiadł powoli, przetarł dłonią oczy i ziewnął. 
- Zawsze spadam z łóżka. 
- Powinniśmy załatwić ci barierki - zaśmiałam się, a on dalej wpatrywał się we mnie z oschłym wyrazem twarzy. 
- Co? - mruknął.
- Takie, które powstrzymują przed spadnięciem z... Nieważne, Harry... - poddałam się, nie widząc sensu w dalszym tłumaczeniu mu tego. - Muszę przygotować się do pracy.
- Przecież Louis zmarł tylko dwa dni temu - stwierdził bez ogródek sprawiając, że zabolało mnie serce. 
- Tak, wiem - odparłam i powoli ruszyłam do łazienki. Jego słowa trochę wybiły mnie z równowagi... Muszę się z tym uporać i iść dalej.



~


Wsiedliśmy z Harrym do mojego samochodu. Niestety musiał pożyczyć ubrania Louisa. To było dziwne i niekomfortowe, ale nie chciał wracać do swojego mieszkania. Nie winiłam go za to, po tym jak znalazłam go ostatnio zamkniętego w szafie. 
- Jego spodnie są na mnie za małe - mruknął zirytowany. - Są takie ciasne i krótkie...
- Dobrze w nich wyglądasz - próbowałam zmusić się do uśmiechu, ale w takich momentach jak ten, jedyne co chciałam robić to wrócić z powrotem do łóżka. 
- Dlaczego jadę z tobą do pracy? - zapytał unosząc brwi. 
- Pamiętasz tą pielęgniarkę, która opiekowała się tobą kilka tygodni temu? - wspomniałam z nadzieją, że pamiętał ją i choć trochę lubił.
- Ta gruba, która dała mi zastrzyk uspokajający? - rzucił, poprawiając się w fotelu, a ja szerzej otworzyłam oczy w reakcji na jego słowa. 
- Nie możesz mówić o ludziach, że są grubi, to obraźliwe. 
- Ale to prawda. Przypomina mi dynię. 
Nie mogłam się powstrzymać i lekko się zaśmiałam. O, mój Boże.
- To nie oznacza, że możesz ją tak nazywać. 
- Przecież nie powiedziałem jej tego prosto w twarz - kłócił się i w sumie miał rację. 
- Mniejsza o to... Ona chce zadać ci parę pytań. 
- Dlaczego? - zapytał ostrożnie, a w jego głosie można było usłyszeć stres. 
- Nie wiem - skłamałam. - To na pewno nic złego.
Dalej jechaliśmy w kompletnej ciszy. Dziesięć minut później, jak zawsze zatrzymałam się na poboczu, by Harry wysiadł i nikt nie zobaczył nas razem. 
- Idź na oddział czwarty! - krzyknęłam do niego zanim odjechałam. Przyspieszyłam i po chwili byłam już pod szpitalem. 
Wysiadłam z samochodu i ruszyłam do wejścia, jednocześnie wyciągając telefon i wybierając numer do Zayna.
- Halo?
- Zayn, to ja, Jamie...
- Nie widziałem cię od dwóch dni, gdzie byłaś? - zapytał ciekawy. 
Cholera, on nie wiedział, prawda? Nie wiedział, że większość tego czasu spędziłam z policją i Harrym. Nie wiedział jeszcze nawet o Louisie. Nie żeby miało go to jakoś strasznie poruszyć, praktycznie się nie znali, ale Boże, to nie był mały drobiazg, który mogłabym przed nim ukryć.
- To długa historia - mruknęłam pod nosem. - Możesz odwołać moją pierwszą wizytę? Muszę iść na oddział czwarty. 
- Dlaczego? - dopytywał się. 
- Później ci powiem - westchnęłam. - Zobaczymy się za kilka godzin. 
Rozłączyłam się i weszłam do budynku. Wsiadłam do windy i wzięłam parę głębokich wdechów by się rozbudzić. Dalej byłam strasznie zaspana. 
Drzwi się otworzyły i opuściłam metalowe pomieszczenie lekko się chwiejąc. Dalej byłam pijana? 
Znalazłam biurko pielęgniarek i naprawdę ciężko było mi przestać wyobrażać sobie, że przede mną siedzi uśmiechnięta dynia. Zdecydowanie byłam jeszcze pijana. 
- Gdzie jest Harry? - zapytała zdezorientowana. 
- Powinien już tu być - uśmiechnęłam się niewinnie. - Dzwoniłam do niego. 
Jak na zawołanie poczułam jego obecność za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam obok siebie wysoką postać. Harry. 
- Dzień dobry - przywitał się grzecznie. 
Pielęgniarka była trochę zdziwiona jego uśmiechniętą miną. Pewnie dlatego, że zawsze kiedy tu był robił wszystko, by jak najszybciej się stąd wydostać.
- Jak się dziś czujesz? - zapytała, a on wzruszył ramionami. 
- W porządku - odpowiedział szybko. - Dlaczego tu jestem? 
- Przenieśmy się w bardziej ustronne miejsce - poinstruowała nas pielęgniarka. 
Poprowadziła nas do pustej sypialni i Harry spojrzał na mnie z przerażeniem... Jakby co najmniej mieli go tu pokroić. Musiałam jednak przyznać, że sama byłam lekko zagubiona.
Usiadł na łóżku, a ja zrobiłam to samo. Pielęgniarka zajęła miejsce naprzeciwko nas, i z lekką obawą na twarzy podała Harry'emu kartkę papieru i długopis.
- Zanim o cokolwiek zapytam napisz odpowiedzi na te pytania - wyjaśniła mu, a ja zerknęłam na to co znajdowało się na kartce.

 ~

Imię i nazwisko: ........................................... Data: .....................

1. Jakie są twoje mocne strony?
.........................................................................................................
2. Jakie są twoje słabe strony?
.........................................................................................................
3. Czego się boisz?
 .........................................................................................................
4. Czy miewasz niepokojące myśli?
.........................................................................................................
5. Jeśli tak, co robisz, by je powstrzymać? 
 .........................................................................................................
6. Czy masz z kim porozmawiać, gdy dzieje się coś złego?
.........................................................................................................
7. Czy samookaleczałeś się ostatnio?
.........................................................................................................
8. Ile godzin dziennie śpisz?
.........................................................................................................
9. Co lubisz robić, kiedy jesteś szczęśliwy?
.........................................................................................................
10. Jeśli nie możesz poradzić sobie ze swoimi problemami, czy jest ktoś kto może ci w tym pomóc?
 .........................................................................................................

~

Harry przygryzł wargę, i zanim zaczął wypełniać posłał mi jeszcze krótkie spojrzenie.
- Nie podglądaj. 
Odwróciłam głowę w przeciwną stronę, zastanawiając się jak długo zajmie mu uzupełnianie tej głupiej ankiety. Miałam nadzieję, że szybko się z nią upora, odpowie na pytania pielęgniarki i udowodnimy, że nie jest żadnym medium. 
Kilka minut później Harry skończył i z lekkim wahaniem oddał kartkę kobiecie. Wzięła ją od niego i zaczęła czytać odpowiedzi. 
Naprawdę nigdy nie widziałam, żeby wyraz czyjejś twarzy zmienił się tak szybko. Pielęgniarka wyglądała na wręcz zdegustowaną i wtedy uświadomiłam sobie, że Harry napisał o czymś, o czym miał nie wspominać.
Kobieta podniosła głowę z nad kartki i jej wzrok spotkał mój. Czułam jak moje serce zaczyna bić szybciej. 
- Wydaje mi się, że on bardzo cię lubi, prawda?


(korekta: Aga)

________________________________________

O MATKO, TAK BARDZO WAS PRZEPRASZAM ZA TO OPÓŹNIENIE!


Suchar od Pati na dziś:
- Jaka jest najbardziej mokra część ciała człowieka?
.
.
.
.
.
- Staw.
LOLLLLLLL xD