sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 71

ROZDZIAŁ PRZETŁUMACZONY Z POMOCĄ DZIEWCZYN Z KANAŁU DandW na YT!
DZIĘKUJEMY <3

Wiadomość od autorki: Wielkie ostrzeżenie, ten rozdział porusza bardzo trudny temat, który może nie spodobać się niektórym z was, więc jeśli myślicie, że możecie tego nie udźwignąć to nie czytajcie tego. Jeśli po tym rozdziale będziecie chcieli przestać czytać to opowiadanie w pełni to zrozumiem.

Wiadomość ode mnie (xxPaula): nie przestawajcie czytać Crazed xD początek tego rozdziału możecie czytać na luzie. W sumie prawie cały, dopiero w kolejnym zrobi się bardzo... dziwnie i nieprzyjemnie. Zaznaczę moment, w którym ci bardziej wrażliwi i o słabych nerwach powinni przestać czytać.

_______________________________________

*Następnego dnia*
Słyszałam, że Harry poszedł do domu tego ranka, a nie wiedziałam czy Zayn powiedział mu, że go odwiedziłam. Musiałam dać zarówno jemu jak i sobie trochę czasu zanim moglibyśmy do siebie wrócić. Nie mogłam dać po sobie poznać, że się o niego boję. Najwyraźniej Zayn i Liam pomagali mu przez ten cały czas. Tyle, że ja też chciałam mu pomóc.
Było coś koło 17 i wreszcie mogłam bezpiecznie stwierdzić, że jestem wyczerpana po całym dniu. Mimo, że bardzo kochałam tą pracę, desperacko chciałam jak najszybciej wrócić do domu, a może nawet przekąsić coś w drodze powrotnej.
Szłam korytarzem, aż zauważyłam ciemnoskórego policjanta, który stał cicho na jego końcu. Gdy jego spojrzenie napotkało moje od razu jego oczy otworzyły się szerzej. Przełknęłam ślinę ze strachu, wiedząc, że to mnie chciał zobaczyć.
- Panna Drew? Panna Jamie Drew?
- Tak?- zapytałam niepewnie, zaniepokojona, robiąc mały krok w jego stronę. To nie mogły być dobre wiadomości. Byłam pewna, że chodziło o Harry'ego.
- Rozmawiałem z pani szefem, Panem Pettersonem - powiedział stanowczo. – Odnośnie Harry’ego Stylesa, powiedział mi, że prowadziłaś jego terapię.
O boże, to było to. Wszystko wychodziło na jaw.
Moje serce biło dramatycznie szybko, gardło w przeciągu sekund zrobiło się suche i słabo skinęłam głową.
- Jakiś problem?
Policjant również kiwnął głową, jakby był zawiedziony.
-Myślę, że będzie lepiej, jeżeli porozmawiamy w jakimś bardziej prywatnym miejscu.
Czułam się kompletnie pusta, gdy prowadziłam go do mojego biura. Jak tylko weszłam powoli usiadłam w moim fotelu a policjant usiadł naprzeciwko mnie. Wiedziałam, że zaraz zostanę zwolniona, ale od kogo on o wszystkim wiedział?
- Jakie ma pani relacje z panem Stylesem? – zapytał, ale nie miał przy sobie, żadnego notatnika ani niczego innego żeby notować odpowiedzi. Może zadawał tylko ogólne pytania zamiast tych, które mógłby zakończyć moją karierę.
Gorączkowo kiwnęłam głową.
- Dobre, bardzo dobre.
- Więc pewnie nie ma problemu, z mówieniem pani o swoich problemach? – zapytał ponownie, a ja znowu kiwnęłam. Odliczałam sekundy do momentu, w którym powie mi całą prawdę.
- Czy on pani ufa? – prawie wyszeptał patrząc się na mnie ostrożnie.
Niepewnie rozchyliłam usta nie wiedząc czy to było podchwytliwe pytanie, które miało prowadzić do jeszcze większych podejrzeń.
- Ni-nie wiem.
- Zdaje sobie sprawę, że to dość trudne pytanie – wyszeptał – Musimy po prostu wiedzieć, czy jest w stanie swobodnie z panią rozmawiać.
Nie miałam pojęcia jak na to odpowiedzieć. Tak w sumie – nie wiedziałam, czy w ogóle powinnam na to odpowiadać. Doskonale zdawałam sobie sprawę, jak wiele mogło się kryć za tym pytaniem, musiałam zachowywać się jak profesjonalistka.
- Myślę, że stopniowo otworzył się na mnie przez te parę miesięcy które spędziłam na rozmowach z nim.
Policjant kiwnął, potwierdzając, że zrozumiał. Wyglądało na to, że nie był zły... ani żeby o coś mnie podejrzewał.
- Tak naprawdę to jestem tutaj, ponieważ chciałbym panią prosić o dużą przysługę – powiedział powoli, powodując, że przełknęłam ślinę. – Przez te kilka ostatnich lat zauważyliśmy nieprzewidywalne zachowanie pana Stylesa...i dlatego, że jest pani jedyną znaną nam osobą, która ma z nim dobre relacje... myślimy, że mogłaby nam pani pomóc dostarczyć mu pewną złą wiadomość.
Westchnęłam z przerażeniem
- Jaką złą wiadomość?
Mężczyzna oddychał głęboko i splótł dłonie, patrząc na mnie poważnie, zanim rozchylił usta.
- Jego ojciec umarł dziś rano.
Moje serce zatrzymało się na sekundę, przyjmując do wiadomości co właśnie powiedział. Wyobraziłam sobie, jak Harry by zareagował. Byłby smutny? Czy szczęśliwy, że wreszcie go nie ma? Wiedziałam, że nigdy nie byli w dobrych relacjach ze względu na jego obraźliwe zachowanie, ale Harry nigdy ze mną o tym nie rozmawiał.
- Co się stało?
Rozłożył ręce zanim cicho kaszlnął. Modliłam się, żeby to nie było samobójstwo.
- Rak płuc, bardzo dużo palił.
Nie czułam ani odrobiny żalu. Maltretował Harry'ego całe dzieciństwo. To była straszna śmierć i wcale nie byłam szczęśliwa, że się zdarzyła. Jednak nie zamierzałam płakać z tego powodu w poduszkę.
- Chciałbym panią prosić, żeby była pani z Harrym, gdy będę mu o tym mówić – powiedział. Podniosłam szybko głowę. O nie, to się nie może stać.
- Wolałabym sama mu o tym powiedzieć – wyszeptałam wymuszając na nim zgodę moim spojrzeniem
- To chyba rzeczywiście byłoby lepsze – zgodził się. – Ale i tak powinienem przy tym być, na wszelki wypadek, gdyby nie zareagował tak jak się tego pani spodziewa.
Potrząsnęłam szybko głową.
- Chce mu to powiedzieć w cztery oczy, zajadę do niego wracając z pracy - powiedziałam łagodnie, a policjant zawahał się na chwilę, po czym westchnął.
- Myśli pani, że to dobry pomysł?
- Zdecydowanie - powiedziałam pewnym głosem.
- W porządku, ale musi pani zadzwonić do mnie od razu po tym - wyjął kartkę i długopis, i zapisał numer.
Podał mi go, a ja niekomfortowo się w niego wpatrywałam.
- Czy jest coś jeszcze co powinnam mu przekazać?
- Chyba nie - mruknął. - Może pani mu powiedzieć, że jutro przyjdę z jeszcze jednym policjantem, żeby przedyskutować to czy chce zobaczyć ciało, czy nie.
Westchnęłam cicho. To będzie dla niego bardzo trudne. Myślałam, że gorzej być już nie może, ale jednak się myliłam...

~

Byłam bardzo zdenerwowana, gdy podchodziłam do frontowych drzwi mieszkania Harry'ego. Trzęsącą się dłonią lekko w nie zapukałam. Ostatni raz kiedy się widzieliśmy kłóciliśmy się i ostatecznie wyrzuciłam go z mojego domu. Wiem, że przecież to ja chciałam trochę czasu i przestrzeni dla siebie, ale po tym co się dzisiaj stało musiałam być przy nim, by go pocieszyć. 
- J-Jamie? - otworzył drzwi i wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami. 
Wyglądał dużo lepiej. Jego lewa ręka była owinięta bandażem i włożona w temblak. Nie wiedziałam, jak mam mu przekazać tą wiadomość.
Odsunął się, a ja weszłam do środka, Nie mogłam się skupić na niczym innym oprócz niego. Nie spuszczałam wzroku z jego ożywionych oczu. Podniosłam rękę i położyłam dłoń na jego ramieniu, dając mu sygnał, że chce mu pomóc. 
- Wróciłaś - szepnął cicho, a ja poczułam jak zaciska mi się żołądek. Czułam się jakbym zaraz miała się rozpłakać. Wiedziała, że nie zbyt długo będę dała rady powstrzymywać łzy. 
Przeniosłam dłoń na jego plecy, próbując go delikatnie przytulić i oparłam głowę na jego ramieniu.
- Uważaj na moją rękę - szepnął, gdy przycisnęłam swoje ciało do jego. 
Po chwili, poczułam jego prawą dłoń na moich plecach, a później wplótł ją w moje włosy. Staliśmy tak w ciszy przez parę minut, ciesząc się swoją obecnością.
Westchnęłam, gdy przypomniałam sobie o celu mojej wizyty. 
- Usiądźmy, Harry.
Spojrzał na mnie nieco sceptycznie, ale mimo to podprowadził mnie do skórzanej sofy. Usiadł obok mnie i splótł swoją wolną dłoń z moją. Czułam, że nie chciał, żebym kolejny raz odeszła. 
- Zayn powiedział mi, że odwiedziłaś mnie kiedy byłem nieprzytomny.
Lekko się uśmiechnęłam i skinęłam głową. 
- Martwiłam się o ciebie.
- Kroiłem warzywa i wyślizgnął mi się nóż - powiedział, jednak wyglądał na lekko zdenerwowanego. - Nie zrobiłem tego specjalnie, przysięgam. 
- Bolało? - zapytałam.
Wzruszył ramionami i skinął głową. 
- Cholernie. 
Zaśmiałam się, zastanawiając się przez kogo zaczął używać takich słów. Spojrzał na mnie nieco zawiedzionym wzrokiem. 
- Dlaczego jesteś taka nieszczęśliwa?
- Co? - zapytałam z niedowierzaniem.
Głęboko westchnął i wydął swoje pełne wargi. 
- Uśmiechasz się, ale widzę w twoich oczach ból. Powinnaś być szczęśliwa, Jamie. Znów jesteśmy razem, dlaczego się nie cieszysz?
Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć. Wcześniej miałam powiedzieć rodzicom Louisa o jego śmierci i za bardzo się bałam. Dla dobra Harry'ego musiałam tym razem być silna. 
- Muszę z tobą porozmawiać, Harry - szepnęłam, wprawiając go w konsternację. - Chodzi o twojego ojca. 
Zamarł na moje słowa. Wszystkie kolory zniknęły z jego twarzy. Z trudem przełknął ślinę i czekał, aż powiem o co chodzi.
-Wiedziałeś o tym, że dużo pali? - zapytałam, jednak on nie odpowiedział. 
Wyglądał na wystraszonego i zdziwionego.
- Miał raka płuc, Harry - I... Zmarł dzisiaj rano.
Puścił moją dłoń i spojrzał w przestrzeń przed nim. Siedział wyprostowany i myślał o tym co mu właśnie powiedziałam. Nagle rozchylił usta, jakby chciał co powiedzieć. 
- O-On na to zasługiwał - powiedział oschle, jednak nie było po nim widać ulgi. 
Położyłam dłoń na jego kolanie, przez co gwałtownie wbił we mnie wzrok jakbym zrobiła coś złego. 
- Nie jestem niemiły - bronił się. - On na to zasługiwał. 
Oparłam głowę na jego ramieniu, chcąc dodać mu otuchy. 
- Wiem, Harry. Już nie musisz się więcej nim martwić. 
Zapadła cisza, słychać było tylko ciężki oddech Harry'ego. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego łagodnym wzrokiem, wiedziałam jak musiało mu być ciężko. 

JEŚLI SĄDZISZ, ŻE MOŻESZ NIE UMIEŚĆ TEGO O CZYM BĘDZIE OPOWIADAĆ HARRY TO TERAZ POWINIENEŚ PRZESTAĆ CZYTAĆ, części następnego rozdziału też, tutaj te całe opisy dopiero się zaczynają.



- Chcesz o tym porozmawiać...?
- On był strasznym człowiekiem - powiedział słabo, prawie szeptem. - I-I... Mam nadzieję, że będzie tonąć we łzach i rozpaczy wszystkich osób, których życia zniszczył, kiedy będzie gnił w piekle.
Mimo jego ostrych słów, wciąż mu współczułam. Nigdy nie opowiadał mi o swoim ojcu. Byłam ciekawa tego co zrobił. Jednak było zdecydowanie zbyt wcześnie by pytać o takie rzeczy.
Pocałowałam go delikatnie w ramię.
- Wyrzuć to z siebie, Harry.
- Nie mogę...
- Będzie ci lżej, jeśli komuś o tym opowiesz - szepnęłam. - Jeśli nie, to sam musisz walczyć ze wszystkimi złymi myślami.
Pociągnął nosem, wziął kilka głębszych wdechów i zdrową ręką zaczął gnieść krawędź swojej koszulki. Po chwili uniósł ją trochę, odsłaniając kawałek brzucha pokryty małymi białymi bliznami.
- Jamie, spójrz na mnie - powiedział, gdy odwróciłam wzrok, bojąc się tego co planował powiedzieć.
Spojrzałam na niego ponownie. Patrzyłam jak wskazuje palcem białe znaki.
- To nie g-głosy je zrobiły - powiedział zażenowany. - To oparzenia od papierosów.
Zakryłam dłonią usta, czując jak drżą mi wargi. Nie mogłam się rozpłakać. Paliło mnie gardło, a żołądek zacisnął się w supeł. Nie mogłam nawet wydusić z siebie żadnego słowa.
- P-Pamiętasz wszystko? - w końcu z wydusiłam z siebie pytanie, a on zmarszczył brwi i powoli skinął głową.
- Wszystko - powiedział gorzko. - Każdego dnia wracał do domu z pracy i się upijał. Potem zaczął się nade mną znęcać.
Widziałam ból, który czuł. Jego oczy zaczęły wypełniać się łzami. Tak wstydził się tego przez co musiał przejść, że nie chciał nawet na mnie patrzeć.
- On r-robił bardzo złe rzeczy, Jamie.
- Dlaczego nie powiedziałeś o tym policji? - zapytałam, przysuwając się bliżej niego.
- Mówił mi, że nikt nie może się o tym dowiedzieć - westchnął i skrzyżował ramiona. - Kazał mi nosić swetry i bluzy do szkoły, żeby ukryć siniaki, nawet latem.
- Tak mi przykro, Harry - szepnęłam, próbując powstrzymać łzy zbierające się w moich oczach. - On był chorym człowiekiem, już nigdy więcej  nie będziesz musiał na niego patrzeć.
Przytuliłam go kolejny raz, gdy on siedział tam praktycznie bez ruchu. Był zagubiony w swoich własnych myślach. W końcu spojrzał na mnie i się odezwał.
- Jamie?
Odsunęłam się od niego by móc spojrzeć mu w oczy. Skinęłam głową, zachęcając go by mówił dalej.
- Pamiętasz jak mówiłem ci, że mama nigdy nie dotykała mojej nogi?
Ponownie skinęłam głową. Zaczęłam się cała trząść, wiedząc do czego zmierza.
- No bo... - zaczął szybko, po czym wziął jeszcze jeden wdech. - O-On to robił.



__________________________________
Przepraszam, że rozdział jest dopiero teraz! ;(
Zostałam sama z tłumaczeniem do końca stycznia, a akurat w tym miesiącu mam bardzo mało wolnego czasu ;/
Jeszcze raz dziękuję dziewczynom z <DandW>!

A NO I MAM PYTANIE
AUTORKA PRZY TYM ROZDZIALE ZACZYNA TAKĄ AKCJĘ, ŻE W KOMENTARZACH MOŻNA JEJ ZADAWAĆ PYTANIA I POTEM POD KOLEJNYM ROZDZIAŁEM ZAWSZE ODPOWIADA NA JEDNO Z NICH
CHCECIE ŻEBYM TŁUMACZYŁA TEŻ TE PYTANIE I ODPOWIEDZI?
CHCECIE MOŻE ZACZĄĆ TEŻ COŚ TAKIEGO TUTAJ?
NAPISZCIE CO O TYM SĄDZICIE W KOMENTARZACH, ŻEBYM WIEDZIAŁA CO ROBIĆ ;)

xxPaula

21 komentarzy:

  1. Rozdział dosyć masakryczny; fajnie tłumaczysz i sądzę, że mając mało czasu było by Ci jeszcze trudniej tłumaczyć komy, a i chyba rozdziały pojawiały by się w związku z tym rzadziej; decyzja należy jednak do Ciebie; pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego zdania :)

      Usuń
  2. Skoro on nie żyje to może Harry zacznie go widywać.....
    Byłoby super, gdybyś tłumaczyła te pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za rozdział, dość... mocny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się że jest rozdział :)
    Szczerze to spodziewałam się że będzie coś mocniejszego i z takim małym strachem czytałam. Myślę że wcześniej w tym opowiadaniu były dużo gorsze/straszniejsze rzeczy. Chociaż na pewno są też osoby dla których to było straszne, złe, nie miłe, ale ja też nie jestem jakąś nie wiem nie czułą osobą której nic nie rusza chociaż może kolejny rozdział mną wstrząśnie.
    Myślę też, że za dużo czytałam rzeczy w których były brutalne sceny lub wydarzenia z przeszłości. Mam nadzieję, że autorka nie napisze, aż tak okropnych rzeczy ponieważ Harry już i tak ma trudną przeszłość.

    Co do tych pytań/odpowiedzi to fajnie by było jak też byś je tłumaczyła. I jeśli chcesz zrobić tutaj coś takiego samego to śmiało. :) Chętnie dowiemy się czegoś o tobie.
    Jeśli postanowisz to zacząć to ja już mam pytanie.

    [P] Jak trafiłaś na Crazed i dlaczego postanowiłaś go tłumaczyć?

    Chce też podziękować dziewczyną, które pomogły ci w tłumaczeniu tego rozdziału! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mną to nie wstrząsnęło :/ może następne będą mocniejsze :) Dziękuję za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Was za to,ze tlumaczycie ♥ A jesli chodzi o pytania to jestem za x!

    OdpowiedzUsuń
  7. heeeej :) zależy od tego czy pytania do autorki są ciekawe :D jak tak to fajnie by było :D dziękuję za rozdział xx powiedzmy, że atmosfera gęstnieje i zaczyna się niezła jazda xD @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  8. o mój boże
    biedactwo :c
    jamie musi mu pomóc przez to wszystko przejść
    buziaki @luvmyStyles_94

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, znow dużo się działo, strasznie. Dziękujemy za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny <3 Proszę przetłumacz jak najszybciej jeśli będziesz miała czas ;

      Usuń
  10. omg tata Harrego :o dramat.
    czekam na next ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  12. Khsbcdhihweb OMG
    Mam wrazenie ze ojciec go zmuszał do seksu
    To mi sie przynajmniej nasuwa po tym ostatnim zdaniu
    Jezu tak mi szkoda Harry'ego
    Kocham to tłumaczenie
    Tak tłumacz pytania jesli bedą zadawane xx
    Kocham
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  13. tak strasznie szkoda mi harrego. teraz wszystko jasne czemu ma tak zniszczoną psychike. dziekuje ze tlumaczysz xx

    OdpowiedzUsuń
  14. przypomni mi ktoś co było o tej mamie i nodze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w końcówce rozdziału 9 i w pierwszej połowie 10 :)

      Usuń
  15. Biedny Harry :( dzięki że tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. TEN KUTAS GO MOLESTOWAŁ
    O JA PIERDOLE CUDOWNY ROZDZIAŁ O BOŻE
    ZNACZY POMIJAJĄC MOLESTOWANIE
    I HARRY OKŁAMAŁ JAMIE O TYM, ŻE NIE ZROBIŁ TEGO SPECJALNIE! PRZECIEŻ TO BYŁO SPECJALNIE!
    JA PIERDOLE KOCHAM TO.
    TO WSZYSTKO JEST BOŻE...................
    NIE WIEM.
    CZEKAM DO NASTĘPNEGO!:* Xxxxxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń